Nowosielce
1936 r. cz II.
Marszałek Edward Rydz-Śmigły na chłopskiej furmance w drodze do Nowosielec
„W poniedziałek, dn. 29 czerwca, odbyła się w Nowosielcach, pow. Przeworski, uroczystość poświęcenia kopca ku czci chłopa Michała Pyrza, który przed 312 laty obronił rodzinną wieś przed Tatarami […]” – relacjonowano w „Zielonym Sztandarze” z 5 lipca 1936 roku. Z kolei w tygodniku „Piast” napisano: „Uroczystość […] w Nowosielcach stała się manifestacją, jakiej równej nie było w historii […]. Takich rozmiarów manifestacji chłopskiej jeszcze Polska nie widziała. Wincenty Witos pierwsze informacje o przebiegu uroczystości – jak zapisał w emigracyjnym dzienniku – otrzymał 1 lipca, w czasie swego pobytu w Pradze, od Ferdynanda Kohanka, publicysty i dziennikarza, działacza Stronnictwa Agrarnego. „Po powrocie do Rożnowa dostałem list od córki, w którym donosi, że nie umie mi opisać tego, co było w Nowosielcach bo to raczej wydaje się snem, aniżeli rzeczywistością. Z wycinków „Kurierka”, które mi przysłała, widać że ma rację”.
Eugeniusz Bielanin w „Szkicach z przeszłości…” wspomina: „Nad
ranem przyjechaliśmy do Przeworska, gdzie już wrzało jak w ulu. Ale dopiero,
kiedy znaleźliśmy się na szosie do Grzęski, od razu zrozumiałem, na co się tu
zanosi. Nieprzerwane łańcuchy wozów, procesje ludzi, banderie, mężczyźni,
kobiety, młodzi, starzy, - wszystko to falą płynęło w stronę miejsca
zapowiedzianej zbiórki. W sadach wszystkich spotykanych osiedli obozowali ci,
co przybyli tu w nocy lub świtaniem. Na błoniach w Grzęsce morze ludzi.
Przeciskam się ku wysokiej trybunie. Ks. Panaś taszczy z sobą urnę z ziemią z
pobojowiska spod Bukaczowiec.
Dziennikarze (wśród nich Stanisław Młodożeniec i Henryk Dzendzel)
zgromadzeni na trybunie sprzeczają się z sobą o to, czy zebrało się 140, 150
czy 200 tysięcy ludzi. Zgromadzenie jest ogromne – nikt nie jest w stanie podać
dokładnie liczby, chyba w przybliżeniu. A tłumy wciąż napływają. Mówię do
Gruszki, że rozeszła się wiadomość, iż Rydz, który jest w Przeworsku,
zaniepokojony tym, co się tu święci, zamierza podobno zrezygnować z
uczestnictwa w manifestacji. – To mnie mało obchodzi, czy przyjdzie, czy nie,
grunt, że nasi ludzie tu przybyli […]”.
Według Władysława Fołty [Ruch ludowy w
Przeworskiem…] „w dniu uroczystości, tj. 29 czerwca nocą jeszcze, tysiące
chłopów kolumnami, czwórkami, zdążały na błonia wsi Grzęski. Zgromadziło się z
Jarosławskiego – 65 tys. chłopów, 50 sztandarów, 3 orkiestry, z Łańcuckiego –
40 tys., z Przeworskiego - 35 tysięcy chłopów, z Rzeszowskiego – 10 tysięcy, z
Niskiego – 10 tys., z Brzozowskiego – 2 tys., z Kolbuszowskiego 1 tys.”.
Przyjechały też liczne delegacje z Mazowsza, koło tygodnia na furmankach
jechali też chłopi z Zamojszczyzny. Przybyli też grupami chłopi z Pomorza i
Wielkopolski oraz innych odległych stron kraju. Rano na polach Grzęski
rozpoczął się jedyny w swoim rodzaju wiec Stronnictwa Ludowego. Na trybunie
stanęli: Bruno Gruszka, ks. Józef Panaś, Jan Tepper i Wiktor Jedliński. Do
zebranych przemówił Bruno Gruszka [Przemówienia na polach Grząski….Wydawnictwo
NKW SL Warszawa 1936 r.]: „witam
przybyłych w tak olbrzymich masach, kochanych naszych członków z pobliskich i
dalszych powiatów, oraz delegacje z całej Polski. Przybyliście tu, aby upomnieć
się o prawa chłopskie, jakie Wam się należą. Nigdy w życiu jeszcze nie byłem
tak wzruszony. Bo takich mas – nikt jeszcze w Polsce nie zebrał w jednym
miejscu, o jednej godzinie, owianych jednym duchem, jedną wolą, jednym
postanowieniem. To musi każdy wziąć pod uwagę. Olbrzymie tysiące tu się stawiły
na nasze wezwanie, karnie i składnie, aby upomnieć się o swoje prawa, aby
wyrazić swe przekonania. Dziwne rzeczy zaczynają się dziać. To wszyscy
twierdzimy. I dlatego ta chwila musi zaważyć na losach państwa, na przyszłości
Polski[…]”. Następnie przy aprobacie zebranych uchwalona została polityczna
rezolucja, która miała być wręczona na wiecu w Nowosielcach gen. Edwardowi Rydzowi – Śmigłemu. Wysunięto w
niej podstawowe żądania w sprawie przywrócenia swobód demokratycznych w Polsce.
Działacze Stronnictwa Ludowego w drodze z Grzęski do Nowosielec
Motywem przewodnim było wzmocnienie obronności kraju. W rezolucji potwierdzono,
że ruch ludowy nie wyprze się swoich emigrantów politycznych: Wincentego
Witosa, Władysława Kiernika, i Kazimierza Baginskiego, którzy cierpią za
działalność w obronie prawa i wolności. Wyrażono gotowość poparcia wszystkich
wysiłków, zmierzających do „podniesienia obronności państwa, osłabionej między
innymi wskutek niezgodnej z opinią i wolą społeczeństwa polityki zagranicznej”.
Żądano przywrócenia masom ludowym praw odebranych przez obecny system
rządzenia: „konstytucji opartej na podstawach demokratycznych; zmiany ordynacji
wyborczej do sejmu i senatu, rozwiązania obecnych izb ustawodawczych,
dostatecznie skompromitowanych i ośmieszonych, rozwiązania ciał samorządowych i
przeprowadzenia nowych, uczciwych, bezstronnych wyborów na zasadach
demokratycznych; zlikwidowania dotychczasowych praktyk administracyjnych dzielących
społeczeństwo na różne klasy, sprawiedliwego, tylko na prawie i sumieniu
opartego wymiaru sprawiedliwości”.
Ostrzegano władze, że „monopolistyczne
wiązanie spraw armii i obronności państwa z obozem sanacyjnym czy jakimkolwiek
innym ugrupowaniem politycznym wyrządzi niewątpliwie państwu nieobliczalnej
szkody”. Podkreślono, że „osłabienie siły państwa na zewnątrz oraz jego powagi
na wewnątrz, zwłaszcza przez budzącą powszechne zgorszenie demoralizację
potworną obozu sanacyjnego, narzuca, jak najnaglejszą potrzebę państwa,
usunięcie rządów sanacyjnych a ujęcie spraw steru państwa przez rząd zaufania
mas ludowych”. Zebrani rezolucję przyjęli jednomyślnie, żywiołowo manifestując
na cześć Wincentego Witosa, więźniów brzeskich, Stronnictwa Ludowego. Według
relacji „Piasta” przemówienie Gruszki było kilkakrotnie przerywane burzliwymi
oklaskami i okrzykami – a w pewnych momentach dochodziło do spontanicznej
manifestacji na cześć prezesa Stronnictwa Ludowego. Po uchwaleniu rezolucji, po
krótkim przemówieniu ks. Panasia, zakończono zgromadzenie pieśnią „Boże coś
Polskę…”. Już podczas wiecu ujawnił się znaczny rozdźwięk miedzy umiarkowanym
skrzydłem organizatorów a nastrojami zgromadzonych chłopów. „A kiedy prezes
Gruszka wezwał zgromadzonych do marszu pod kopiec w Nowosielcach, dokąd ma
przybyć generał Rydz Śmigły, jakiś groźny pomruk poszedł falami zgromadzonego
ludu” – zanotował uczestnik manifestacji Stanisław Młodożeniec. Chłopi
podporządkowali się jednak woli prezesa Gruszki.
„O godz. 8 rano – zgodnie z relacją „Piasta” - ruszył pochód do Nowosielec, […] Na czele
pochodu kroczyła orkiestra z Grodziska , niesiono sztandar z Pawłosiowa. Pan
Kostka z Pawłosiowa niósł urnę, którą przywiózł ks. Pułkownik Józef Panaś. Do
urny zebrano ziemię z pobojowiska pod Bukaczowcami (powiat rohatyński) gdzie
toczono bitwę z Tatarami Kantymira, którzy oblegali także Nowosielce. Urnę tę
złożono w kopcu Michała Pyrza”. Z Grzęski do Nowosielec jest około 5 kilometrów
drogi. Olbrzymim, bo 150 – tysięcznym rzeszom towarzyszy około 3 tysięcy cyklistów,
około 5 tysięcy banderii. Nad pochodem powiewa las zielonych sztandarów. Na
falistych błoniach nowosieleckich – nim czoło pochodu z Grzęski tam doszło –
było już zebranych około 50 tys. ludzi.
Do Nowosielec przybył generał Rydz – Śmigły, a także dowódca
Okręgu Korpusu nr X w Przemyślu gen.
bryg. Wacław Wieczorkiewicz, wojewoda lwowski Władysław Belina – Prażmowski,
biskup przemyski Franciszek Barda. Przybyli też przedstawiciele polskiej
arystokracji rodowej: książę Andrzej Lubomirski, hrabia Alfred Potocki i książę
Artur Tarnowski. Towarzystwo Szkoły Ludowej reprezentował inżynier Wawrzyniec
Pajczak.
W pochodzie wziął udział umundurowany odział Sokoła z Przeworska. Byli
też przedstawiciele Stronnictwa Narodowego, Związku Halerczyków, Związku
Rezerwistów i Związku Strzeleckiego. Według opisu Zbigniewa Moszumańskiego – Generalny
Inspektor Sił Zbrojnych Rydz – Śmigły witany był „bardzo serdecznie okrzykami,
a niektóre grupy chłopskie obrzuciły go kwiatami na powitanie. Około 1km przed
wsią ustawiono bramę triumfalną ozdobioną barwami narodowymi i orłami
legionowymi, nad którą widniał napis: „Witaj nam Wodzu Naczelny”.
Przybywającego gen. Edwarda Rydza – Śmigłego powitał przy bramie triumfalnej
sołtys wsi Karol Zmora słowami: „[…] w imieniu wsi Nowosielce witam
najdostojniejszego Wodza Armii Polskiej. Witam na uroczystości poświęcenia
kopca chłopa – bohatera. Witam staropolskim zwyczajem chlebem i solą. Witaj
nam”. Zaś Włodzimierz Kalicki w swoim artykule opisuje ten moment, dodając:
„[…] Rydz – Śmigły całuje bochen, rozgląda się. Nie bardzo wie, co ma dalej robić.
Adiutant odbiera tacę. Generał uśmiecha się: „ten chleb będziemy jedli w
Warszawie”. W opisie Z. Moszumańskiego czytamy: „Naczelny Wódz przywitał się z
najstarszym mieszkańcem wsi 92 letnim Adamem Wąsaczem, po czym energicznie
zajął miejsce w powożonej przez niego furmance. Na tej furmance, umajonej
gałązkami i kwiatami, eskortowanej przez szwadron kawalerii i banderię
chłopską, udał się gen. Rydz – Śmigły na śniadanie do miejscowej plebani. W
trakcie śniadania jeden z organizatorów uroczystości, nowosielecki gospodarz i
wiceprezes Zarządu Powiatowego Stronnictwa Ludowego powiedział: „My chłopi
cieszymy się, ze pan generał też z chłopów pochodzi. Nawiązując do bohaterstwa
chłopów w dziejach ojczystych, w Polsce niepodległej chłopi dadzą z siebie
wszystko, by zapewnić potęgę i szczęśliwy państwu byt”. Po przybyciu na miejsce
uroczystości czołówki ludowców, prezes Bruno Gruszka – jak napisała Maria E. Ożóg
– powitał Rydza – Śmigłego słowami: „Witam Cię panie Generale, imieniem 200
tysięcznej masy chłopskiej zgrupowanej w szeregach SL”. Z kolei według
Bielanina Gruszka miał powiedzieć: „witam pana, panie generale na terenie
mojego okręgu”.
O godzinie 10.00, po krótkim meldunku odebranym przez Rydza –
Śmigłego od dowódców jednostek wojskowych, na błoniach nowosieleckich
rozpoczęło się uroczyste nabożeństwo. Mszę świętą celebrował biskup przemyski
Franciszek Barda w asyście 25 księży. Ołtarz polowy ustawiony został na najwyższym wzniesieniu na łące. Była
to budowla piętrowa, przybrana zielenią i kwiatami, na jej szczycie umieszczono
polskiego orła z rozpostartymi skrzydłami. Obok ołtarza była mównica, która
mogła służyć jako ambona. Po prawej stronie ołtarza stał 10. Pułk Strzelców
Konnych z Łańcuta i kompania czołgów rozpoznawczych TK z 2. Batalionu
Pancernego z Żurawicy. Naczelny Wódz zajął miejsce na podwyższeniu przed
ołtarzem. Towarzyszyli mu dowódca Okręgu Korpusu nr X w Przemyślu gen bryg.
Wacław Wieczorkiewicz i wojewoda lwowski
Władysław Belina – Prażmowski. Podczas trwania mszy nieustannie szła pod
kopiec i wypełniła okoliczne łąki kolumna uczestników zgromadzenia w Grzęsce.
Po zakończeniu Mszy świętej głos zabrał Franciszek Słysz –
prezes koła Stronnictwa Ludowego w Nowosielcach: „witam wszystkich gości
kochanych, co nasze zamiary wyrozumieli i składając hołd legendzie o chłopskiej
wojaczce, przyszli poświadczyć tej myśli, że fundamentem polskim jest warstwa
narodu, która na sztandarach swych pisze dawne hasło „żywią i bronią” […].
Jesteśmy dziś świadomi naszych obowiązków wobec państwa, w pierwszym rzędzie
obowiązku obrony państwa. Podatku krwi, który gotowiśmy złożyć, nie traktujemy
ani jako łaski wobec Ojczyzny, ani jako uprzejmości, za którą żąda się zapłaty.
Bo daniny życia nie można odpłacić. Obowiązek obrony, do którego się poczuwamy,
wynika po prostu stąd, że chcemy mieć swoje państwo, że jesteśmy w nim jeżeli
nie gospodarzami, to przynajmniej współgospodarzami. Ale właśnie dlatego mamy
nie tylko prawo, ale nawet obowiązek współpracy nad tym, jakim to państwo ma
być i w jakim kierunku ma iść. Mamy nie tylko prawo, ale i obowiązek wołać, że
odsuwanie masy chłopskiej od należnego jej udziału w sprawach politycznych, że
pozbawienie ich praw politycznych może fatalnie odbić się na państwie w chwili,
kiedy będzie potrzebowało chłopskiej ofiarności, chłopskiej krwi i chłopskiego
życia. Chcemy wierzyć, że udział armii z
generalnym inspektorem Rydzem – Śmigłym na czele w uroczystościach ku czci
chłopa bohatera Michała Pyrza jest zapowiedzią większego niż dotychczas
zrozumienia dla tych rzeczy, których masa chłopska pragnie i o które woła ]…]”.
Po Mszy św. według opisu Włodzimierza Kalickiego: „Rydz –
Śmigły odjeżdża na chłopskim wozie w stronę dziewięciometrowej wysokości kopca
ku czci bohaterskiego Michała Pyrza, usypanego przez 14 tysięcy ochotników, w
pobliżu kościoła. To główny punkt uroczystości. Tłum przerywa kordon
żandarmerii. Chłopi wygrażają generalnemu inspektorowi armii pięściami,
krzyczą: „Niech Witos wróci! Żądamy amnestii dla więźniów brzeskich!. Rydz –
Śmigły zachowuje kamienną twarz. Jadący w limuzynach za wozem generałowie i
pułkownicy wołają do rozgorączkowanych chłopów: „No dajcie spokój, dajcie
spokój, wrócił”. Następnie biskup Franciszek Barda poświęcił kopiec, na
szczycie którego gen. Rydz – Śmigły jako pierwszy złożył wieniec od armii z
szarfami barwy Orderu Wojennego Virtuti Militari oraz z napisem na biało –
czerwonej szarfie: „Michałowi Pyrzowi – Generalny Inspektor Sił Zbrojnych, oraz
wysypał na kopiec ziemię pobraną z pobojowisk walk z wojskami tatarskimi
Kantymira w województwie tarnopolskim i stanisławowskim.
W czasie składania
wieńców z niedalekiego wzgórza artyleria oddała salwy armatnie. Równocześnie w
bojowym szyku nadleciała eskadra 81 samolotów wojskowych, zniżając lot nad
kopcem. Panował duży upał. Aby chronić się przed kurzem, trzeba było polewać
drogi specjalnie sprowadzonymi z Jarosławia beczkowozami. O godz. 13.30
rozpoczęła się defilada. Najpierw maszerowało wojsko – piechota, kawaleria,
czołgi. Defiladą dowodził płk Wincenty Jasiewicz, a uczestniczyły w niej m.in.
3. Pułk Piechoty Legionowej z Jarosławia, 10. Pułk Strzelców Konnych z Łańcuta,
2. Batalion Pancerny z Żurawicy, a także banderie chłopskie, Krakusi i inne
organizacje paramilitarne, oraz chłopskie pododdziały cyklistów. Do marszu
grały dwie orkiestry pułkowe. Chłopi odebrali wojskową defiladę jako
demonstrację siły państwa, które za nic ma chłopskie żądania. O nastrojach
podczas zgromadzenia pisze Bielanin: „Tłumy cisnęły się do generała Rydza –
Śmigłego z wrzaskiem „Niech Witos wróci”, „Żądamy amnestii dla więźniów
brzeskich”. Zaciśnięte pięści groziły generałowi Rydzowi. Miał minę niewyraźną
[…]”.
Po defiladzie wojska ruszyły grupy Stronnictwa Ludowego. Na
czele niesiono sztandary SL. Za nimi szli czołowi działacze Stronnictwa: prof.
Stanisław Kot, Michał Janik – prezes Koła Miejskiego SL w Krakowie , Jan Tepper
– sekretarz Rady Naczelnej SL, Wiktor jedliński – prezes Zarządu Powiatowego w
Przeworsku, Wacław Krzeptowski z Podhala i inni. Gdy grupa ruszyła do trybuny,
pochód zatrzymał się Krzeptowski podniósł ciupagę i wzniósł okrzyki: „Niech
żyje Najjaśniejsza Rzeczpospolita Polska!, Niech żyje Armia Polska!, Niech żyje
Stronnictwo Ludowe!, Niech żyje rząd ludowy z Wincentym Witosem na czele!”.
Delegacja zaś – według wspomnień Bielanina – w osobach Jana Tappera, Wiktora
Jedlińskiego, Adama Draga z Niżańskiego, Wojciecha Ochyry z Rozborza, wręczyła
generałowi Rydzowi rezolucje Stronnictwa Ludowego uchwalone rano w Grzęsce.
Generał przyjmując rezolucję, zasalutował i odpowiedział: „Dobrze!, Dziękuję!” i
poprosił Gruszkę na trybunę.
Niektórzy już wracali do Przeworska, a drogą do
Nowosielec, w stronę kopca Michała Pyrza, wciąż płynęli ludzie. Wiwaty na cześć
armii przeplatały się z postulatami przywrócenia swobód demokratycznych, ziemi
dla chłopów, amnestii dla więźniów politycznych i emigrantów brzeskich.
Dostojny gość gen. Rydz – Śmigły początkowo w pogodnym nastroju obserwował
przebieg manifestacji salutując sztandarom Stronnictwa. Mimo energicznych
zabiegów swej świty, nie doczekał się jednak nawet konwencjonalnego gestu
uznania ze strony zgromadzonych chłopów. W wiwatach omijano jego osobę.
Powtarzane raz po raz przez defilujących chłopów hasło „Precz z sanacją” – brzmiało
wręcz jak ultimatum. Hasła i żądania chłopów jak gdyby przyparły do muru
wysokiego sanacyjnego dygnitarza. Kiedy przechodziły najbardziej buntownicze
kolumny z Rzeszowskiego Rydz – Śmigły opuścił trybunę. Krążyła pogłoska, że
Rydz – Śmigły nie dotrwał do końca defilady i w pośpiechu opuścił trybunę, gdyż
przestraszył się ostrzeżony, że rzekomo chłopi chcą go uwięzić. Wyjechał tego
samego dnia do Warszawy. [Eugeniusz Bielanin, Szkice z przeszłości…]
Jak czytamy kronice Witolda Jedynaka „Parafia Nowosielce w
1870 – 1939 …” uroczystościom poświęcenia kopca Michała Pyrza z udziałem gen.
Rydza – Śmigłego władze państwowe nadały szeroką oprawę propagandową. W
Nowosielcach w dniu 29 czerwca 1936 r. prasa reprezentowana była przez około 50
dziennikarzy polskich i zagranicznych. Przebieg uroczystości zarejestrował
także Tygodnik Dźwiękowy Polskiej Agencji Telegraficznej. Dwuminutowa relacja
filmowa opatrzona została jedynie krótką informacją: „Powitany chlebem i solą
Naczelny Wódz, gen. Rydz – Śmigły, wziął udział w poświęceniu kopca
bohaterskiego wójta, Michała Pyrza, po czym przyjął defiladę delegacji
chłopskich, przybyłych na uroczystość. Na zebraniu Zarządu Powiatowego w
Przeworsku i prezesów kół 31 czerwca 1936 r. podsumowano nowosieleckie
uroczystości. Prezes Jedliński podkreślił: „Nowosielce osiągnęły dla sprawy
Stronnictwa pomyślny rezultat i to, czegośmy chcieli. Jeżeli chodzi o
zewnętrzną ocenę, to była dobra i siła organizacyjna dobra” [Protokół zebrania
Zarządu…].
Nowosielce rozpoczęły kolejny etap walki chłopów i ludowców o
godne życie i prawa publiczne. Przyjęta wówczas w Grzęsce rezolucja stała się
dokumentem programowym organizowanych później chłopskich wystąpień, zaś
Nowosielce – symbolem walki ruchu ludowego o demokratyczne państwo i sprawiedliwość
społeczną. Jak pisze Wincenty Witos we wspomnieniach: „Jeśli istotnie komuś
zależało, by wieś polską doprowadzić do ostatniej ruiny, pozbawiając przy tym
wszystkiego, politycznego znaczenia, to mu się w zupełności udało. Nie udało
się natomiast rzucić ją jak łachman pod stopy rządzących”. Świadomi i
zorganizowani chłopi, przeszedłszy piekło długich i ciężkich doświadczeń,
doszli do przekonania sami, że dopóki nie odzyskają pełnych praw politycznych,
dopóty nie będzie zmiany na lepsze. Byli tez zdecydowani do użycia wszelkich
środków, do tego wiodących, nie wyłączając zbrojnego wystąpienia. Wśród chłopów
w całym kraju wzmagało się niezadowolenie. Wystarczała tylko iskra. Wieś
stawała się poważną siłą polityczną, a formy działania chłopów – coraz bardziej
zorganizowane i masowe. Początkowe chłopskie protesty w latach 1932 – 1933 o
charakterze ekonomicznym w 1936 r. nabierały charakteru politycznego. Apogeum
buntu miało nadejść rok później w zorganizowanym przez Stronnictwo Ludowe
ogólnopolskim Wielkim Strajku Chłopskim. 15 sierpnia 1937 r. w całej Polsce
zorganizowano wiece z okazji obchodów Święta Czynu Chłopskiego. Proklamowano na
nich 10 dniowy powszechny strajk chłopski. Przez 10 dni chłopi mieli
powstrzymywać się od dostarczania produktów rolnych do miasta. Zorganizowane
pikiety miały „pouczać” łamistrajków, oraz blokować drogi dojazdowe do miast.
Strajk objął swoim zasięgiem 10 województw, najliczniej wystąpili chłopi w
Małopolsce.
O tym więcej jednak już w kolejnym numerze Głosu znad Sanu.
Janusz Dachnowicz
(Obie części tekstu są wybranymi fragmentami książki Janusza
Gmitruka i Doroty Pasiak – Wąsik pt. „ Nad głowami zielenią powiały sztandary…
Nowosielce 1936 r.”)
Komentarz: Uroczystości
rocznicowe w Nowosielcach i wielka ludowa manifestacja do dzisiaj budzi emocje
i polityczne spory. Tak też było w Nowosielcach 19 czerwca 2016 r. kiedy odbyły się
uroczystości z okazji 80. rocznicy usypania kopca dla uczczenia obrońcy wsi z
1624 r. Michała Pyrza i rocznica manifestacji chłopskiej. W rocznicę tamtych
wydarzeń, w kościele w Nowosielcach została odprawiona Msza św. a po niej odbył
się uroczysty apel obok kopca. W obchodach uczestniczyli m.in.: poseł na Sejm
RP i prezes Zarządu Wojewódzkiego PSL w Rzeszowie Mieczysław Kasprzak, minister
i wiceprzewodniczący Rady Naczelnej PSL Aleksander Bentkowski, starosta
przeworski Zbigniew Kiszka, przedstawiciele samorządu wszystkich szczebli,
wójtowie i burmistrzowie, delegacje zarządów powiatowych i gminnych PSL z
terenu Podkarpacia z pocztami sztandarowymi, poczty szkół noszących imiona
zasłużonych działaczy ruchu ludowego oraz mieszkańcy Nowosielec z sołtysem
Martą Wojnar. Zebranych powitał szef powiatowych struktur PSL Izydor Pieniążek
i jednocześnie przypomniał wydarzenia z czerwca 1936 r. Już podczas kazania
padło stwierdzenie iż uroczystości w Nowosielcach w 1936 r. nie miały
charakteru antyrządowego, gdyż uczestniczył w nich Naczelny Wódz, gen. Rydz –
Śmigły i inni przedstawiciele władz rządowych. Podczas wiecu przy kopcu pośród
zebranych można było usłyszeć głosy, iż
uczestnicy manifestacji w Grzęsce w1936
r. blokowali dostęp do uroczystości w Nowosielcach, a tylko nieliczni z nich
przybyli na miejsce uroczystości. Z tłumu padały też ciche głosy kierowane do aktywistów PSL - komuniści…
W nieco innym tonie pisze na łamach „Niedzieli” Ks.
Witold Jedynak w artykule z dnia
19.11.2012 r. pt. „Zamazywana prawda o Nowosielcach”: „(…)Jednym z wielu
przykładów fałszowania współczesnej historii „małych ojczyzn” jest stworzenie,
a następnie długotrwałe powielanie mitu o zorganizowaniu w Nowosielcach k.
Przeworska antysanacyjnej manifestacji chłopskiej (1936 r.). Wielką uroczystość
chłopską o charakterze ogólnonarodowym oraz religijno-patriotycznym z udziałem
przedstawicieli najwyższych władz państwowych i kościelnych redukowano niemal
wyłącznie do rewolucyjnej manifestacji lub wiecu politycznego, wymierzonego w
burżuazyjne czynniki rządowe”. Dalej czytamy: „(…)Działacze Stronnictwa
Ludowego zdecydowali, że będą uczestniczyć w uroczystości poświęcenia kopca z
udziałem bp. Franciszka Bardy i gen. Edwarda Rydza Śmigłego, powstrzymają się
jednak od nadawania temu wydarzeniu charakteru partyjnego. Nie chcąc zakłócać
nowosieleckich obchodów politycznymi debatami, ludowcy podjęli decyzję o
zorganizowaniu własnego wiecu w niedalekiej Grzęsce. Tam też wyznaczyli miejsce
koncentracji dla chłopów udających się do Nowosielec. Analizując działania
Komitetu przygotowującego uroczystość poświęcenia kopca, można z całą pewnością
stwierdzić, że jego intencją było zorganizowanie chłopskiej ogólnonarodowej
uroczystości oraz nadanie jej charakteru religijnego i patriotycznego”. Dalej: „(…)
Wśród
nich nie zabrakło również działaczy ludowych, mających nierzadko radykalne
poglądy. Chcieli oni wykorzystać obecność mas chłopskich i przedstawicieli
rządu do politycznych rozgrywek. Sprzyjała temu, niestety, trudna sytuacja
społeczno-gospodarcza w kraju, wywołująca niezadowolenie wśród szerokich rzesz
włościan. Dla wielu z nich udział w uroczystościach nowosieleckich był wyrazem
determinacji, pokazem siły i konsolidacji dobrze zorganizowanego środowiska
chłopskiego, które umiało upominać się o swoje prawa”. Czytamy także: ”(…) W
pewnym momencie dali o sobie znać agitatorzy, którzy po zakończeniu wiecu
ludowego w Grzęsce przyszli do Nowosielec i zgromadzili się w pobliżu kopca.
Zaczęli oni wznosić okrzyki wyrażające niechęć wobec polityki rządu
sanacyjnego. Hasła te zostały podjęte przez wielu maszerujących chłopów”. Na
koniec czytamy: „Gdy Wódz Naczelny zorientował się, że radykalni aktywiści
ludowi chcą święto chłopskie i uroczystość religijno-patriotyczną zdegradować
do czysto wiecowej rozgrywki, pośpiesznie opuścił trybunę. Podobnie uczyniło
wielu innych gości. Nieprzyjemny incydent w niczym nie umniejszył rangi
chłopskiej uroczystości. Był natomiast przez następne lata tendencyjnie
wykorzystany przez środowiska antysanacyjne i propagandę lewicową do
ideologicznych celów. Posłużył też władzy ludowej w okresie PRL do zamazywania
prawdy o nowosieleckich wydarzeniach. Przedstawione powyżej fakty wyraźnie
pokazują, że w Nowosielcach nie zorganizowano żadnego wiecu, ani tym bardziej
antyklerykalnej czy antysanacyjnej manifestacji, wymierzonej przeciwko polityce
ówczesnego rządu. Przygotowano natomiast podniosłą i piękną uroczystość,
podczas której przedstawiciele włościan niemal z całej Polski uczcili swojego
chłopskiego bohatera, potwierdzili przywiązanie do wartości religijno-narodowych,
a także pokazali, że „żywiąc i broniąc”, stanowią olbrzymią siłę społeczną, z
którą każda władza musi się liczyć.” [żródło:www.niedziela.pl]
Podsumowując można by w
tym miejscu postawić tezę że obydwie strony sporu mają swoje racje.
Uroczystości miały oczywiście charakter religijny i patriotyczny, przy czym
wielka manifestacja Stronnictwa ludowego tez miała swoje miejsce. Przy tym nie
tylko na polach Grzęski, ale też podczas uroczystości w Nowosielcach. Należy
przy tym dodać, że działacze ludowi wchodzili w skład Komitetu Budowy Kopca, w
związku z tym mieli wpływ na jego postanowienia. Jak też wynika z materiałów
źródłowych dla Stronnictwa oczywisty był udział ich działaczy podczas
uroczystości przy kopcu, a nie tylko w manifestacji w Grzęsce. Rezygnacja z
upartyjnienia uroczystości i organizacja politycznej manifestacji na polach Grzęski
świadczy o dojrzałości ludowych działaczy i ich politycznej rozwadze. Dowodzi
to też wyciągnięcia ręki do politycznego dialogu. Upominania się o swoje
demokratyczne prawa w sposób pokojowy, przy wykorzystaniu politycznych środków.
Niestety ówczesna władza nie podjęła pokojowej rękawicy. Odpowiedz przyszła
szybko 2 lipca 1936 r. podczas rozprawy ze strajkującymi robotnikami w
Krzeczowicach i Ostrowie Tuligłowskim zginęło 18 chłopów. Był to zły zwiastun,
nadciągającej burzy.[źródło: Wielki Strajk Chłopski w 1937 r. Uwarunkowania i
konsekwencje. Pod redakcją Wacława Wierzbieńca, wydawnictwo: Uniwersytet
Rzeszowski Rzeszów 2008 r.] Materiał ukazał się w 30 nr kwartalnika "Gos znad Sanu".
Janusz Dachnowicz


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz