środa, 8 marca 2017

Nowosielce 1936 r.



Nowosielce mała miejscowość w powiecie przeworskim w 1936 r. zgromadziła pomiędzy 150 - 200 tys. uczestników lokalnej  patriotyczno – religijnej uroczystości.  Przybyły lokalne i krajowe władze państwowe, wojsko polskie, rzesze pielgrzymów, dziesiątki tysięcy działaczy Stronnictwa Ludowego. Dzisiaj kiedy słyszymy w mediach spór ile uczestników liczyła kolejna demonstracja w Warszawie: 50, 100, a…może 200 tysięcy. Nowosielce brzmią w realiach dzisiejszych czasów niewiarygodnie. Budzą zachwyt i zdziwienie. Jak podaje literatura , o ilości uczestników świadczy najlepiej fakt, że wszyscy sprzedawcy napojów chłodzących, lodów, piwa itp., którzy przybyli na wyznaczone im miejsce w Nowosielcach, posiadane zapasy rozprzedali, mimo że piwo dowożono autami, zaś w samych Nowosielcach woda ze wszystkich studni wypita została do dna, tak że został sam muł. Tak samo zapasy dostarczone w beczkowozach przez wojsko zostały wypite.

 To tutaj, u nas miały miejsce wydarzenie, które odbiły się szerokim echem w całym kraju. Nie ukrywajmy stało się to za przyczyną polityki . Spór, który wówczas i dzisiaj rozgrzewa emocje. Niemniej do Nowosielec wkroczyła wówczas krajowa polityka, dzięki której maleńka miejscowość stała się rozpoznawalna w całym kraju. Dzięki niej zawitały tutaj krajowe władze, różnego rodzaju oficjele, dostojnicy kościelni i politycy, dziennikarze itd.  Miejscowość była miejscem defilady i pokazów wojskowych. Z kolei dla działaczy SL stała się miejscem symbolem, ludowej świadomości,  której  pamięć dotrwała do dzisiaj  i trwać będzie nadal. Co było inspiracją i przyczyną wydarzeń w Nowosielcach w 1936 roku? Poczytajmy   
Z kart historii Nowosielec

„ (…) Najazd Tatarów pod wodzą Murzy Kantymira z południowej Basarabii Nowosielce przeżyły w oktawę Bożego Ciała 9 czerwca 1624 roku. Ich mieszkańcy pod przywództwem wójta Michała Pyrza i proboszcza ks. Piotra Kisiela schronili się wraz z dobytkiem za obwarowaniami kościoła, podejmując energiczną obronę. Tym bardziej, że znano już losy sąsiednich miejscowości. W Urzejowicach kościół został doszczętnie spalony, podobnie w Gaci Przeworskiej. W Gniewczynie  Tatarzy zabili ks. Mateusza Wierzbickiego, a kościół spalili. Podobnie w Markowej – wszyscy mieszkańcy ostali wzięci w jasyr, co tak wyludniło wieś, że  musiano sprowadzić osadników  z zagranicy. W Kosinie ks. Albert Jaklewicz schronił się wraz z częścią parafian do drewnianego kościoła, który Tatarzy podpalili: świątynia spłonęła wraz  księdzem i wiernymi. W Husowie zaś ks. proboszcza Wanata powiesili ,a kościół spalili. W Sieteszy  ks. Jana Skorbowskiego zabili w czasie ucieczki do Białoboków, gdzie chciał znaleźć schronienie. W Słocinie koło Rzeszowa został spalony kościół. Podobny los czekał Nowosielce. Jednak niespodziewanie napastnicy trafili na duży opór. Nowosielczanie bronili się z wałów i wieży kościelnej, na której ustawiono cztery śmigownice. Tatarzy  nadciągali od strony wschodniej, zaś dostęp do wioski był możliwy jedynie od strony południowo – zachodniej, bowiem z trzech stron otaczały ją mokradła, jedynie na groblach znajdowały się mosty zwodzone. Gdy Tatarzy podeszli pod wały, rozgorzała walka. Mieszkańcy bronili się kosami, cepami, widłami, rzucali kamienie i lali gorącą smołę.  Podanie nowosieleckie wymienia trzech chłopów, którzy odznaczyli się szczególnie w czasie obrony kościoła: dowódcę Michała Pyrza, Franciszka Dudka, beznogiego artylerzystę spod Cecory, pełniącego obowiązki kościelnego, oraz Jaśka (zwanego Głupim), który niegdyś znajdował się w niewoli tatarskiej, gdzie dobrze poznał ich życie i obyczaje. On właśnie, gdy Tatarzy nocą skradali się ku obwałowaniu kościoła, przedostał się niepostrzeżenie do ich koni na łące w połowie za obecnym cmentarzem, dosiadł jednego, zagwizdał na palcach i ruszył z kopyta. Za nim popędził cały tabun. Tatarzy, pozbawieni w ten sposób koni, zostali zmuszeni do odstąpienia. Uczynili to tym skwapliwiej, iż Franek Dudek załadował śmigownicę częściami łańcucha (bo kul już zabrakło) i ustrzelił samego dowódcę oddziału tatarskiego. Pochowano go na polu należącym do wsi Białoboki przy drodze z Przeworska do Markowej, zaś mogiła do dziś dnia nosi nazwę „ Tatar” Dnia 13 czerwca, po czterodniowym oblężeniu, Nowosielce świętowały Wiktorię, zaś 10 dni później orda chana Kantymira została rozbita przez hetmana Koniecpolskiego. Uwolniono wówczas 50 tysięcy osób, w tym 15 tysięcy dzieci.”  [ks. prof. Witold Jedynak, Parafia Nowosielce w latach 1870-1939, Łańcut 1996 r.      ]
Nowosielce położone są nieopodal Przeworska w województwie podkarpackim. Malownicza miejscowość została założona w drugiej połowie XIV w. W tym też czasie istnieje też parafia i kościół. Wzniesiony we wschodniej części wsi , na szczycie wzgórza, drewniany kościół. Miał jak na owe czasy nowoczesną fortyfikację i był warownią, dającą miejscowej ludności schronienie przed częstymi najazdami Tatarów.  Opowieści o  obronie kościoła przed  Tatrami przekazywane były z pokolenia na pokolenie w tradycji ustnej mieszkańców Nowosielec. Pamięć ta dotrwała do lat międzywojennych. W 1935 r. o wydarzeniu sprzed laty obrony miejscowości przed Tatarami rozgłosu nadał dziennikarz i działacz społeczny Tadeusz Opioła. Pochodzący z Nowosielec, syn miejscowego nauczyciela i kierownika szkoły. Opisał je i upublicznił na łamach tygodnika literackiego „Prosto z Mostu”. Publikacja ta stała się zarzewiem dyskusji nad postacią Michała Pyrza, oraz inspiracją dla miejscowej społeczności do uczczenia bohaterskiego wójta. Sam Opioła zaangażował się w tę szlachetną inicjatywę, nadając jej jednocześnie szerokiego wymiaru, wręcz ogólnopolskiego. Artykuły publikowane przez niego na łamach: „Ilustrowanego Kuriera codziennego”, „Piasta” wzbudzały szerokie zainteresowanie w kraju. Znaczną popularność  zyskała wydana w 1935 r. broszura Tadeusza Opioły zatytułowana Michał Pyrz – kartka z dziejów wojaczki chłopskiej. (Warszawa 935, ss.35)  Autor nie ograniczył się do opisu samej bitwy, lecz wyraził także swoje refleksje na temat znaczenia chłopów polskich w historii Polski. Czytamy: „ By jednak nakreślić w ogólnych rysach znaczenie Michała Pyrza w ubogiej historii chłopa polskiego glebae adscripti i za pańszczyźnianym pługiem w ciągu wieków idącego – pisał Opioła – trzeba było zauważyć, że takich Pyrzów, nieznanych żołnierzy z chłopa wywodzących się było więcej (…) Mówi się i pisze wiele o rycerzach grunwaldzkich (…), wspomina się o dumnych nazwiskach bohaterskich rodów, ale w tych patriotycznych poczynaniach prawie nie słyszy się o tym, że od pierwszych królów piastowskich, aż po powstanie kościuszkowskie  chłop, jak dziś – stanowił główną masę żołnierską i brał udział  we wszystkich posługach wojennych (…) Nawet w ciężkich czasach pańszczyźnianych, gdy chłop był tylko roboczym inwentarzem, na jego pracy i dorobku gruntował się rozwój narodu, który zawsze w jego żywiole szukał sił zdolnych stanąć w jego obronie”

Kopiec w Nowosielcach ku czci wójta Nowosielec Michała Pyrza
Kopiec w Nowosielcach ku czci wójta Nowosielec Michała Pyrza, który w roku 1624 na czele chłopów obronił wieś przed Tatarami. Data wydarzenia: 1936-06

W Nowosielcach zrodził się pomysł uhonorowania bohaterskiego wójta i ufundowania „pamiątki bohaterskiej walki z Tatarami” . Miałaby ona przypominać o istotnej roi chłopów nie tylko na kartach historii, ale i we współczesnym społeczeństwie. Popularnym patriotycznym przedsięwzięciem  tamtych czasach było sypanie pamiątkowych kopców. Taką formę uczczenia Pyrza obrano też w Nowosielcach. Początkowo inicjatywa przedstawiała całkiem lokalny charakter. Według ustaleń ks. prof. Witolda Jedynaka: „6 czerwca 1935 r. powstał Komitet Budowy Kopca, do którego weszli ks. proboszcz kanonik Józef Ulanowski jako przewodniczący, kierownik szkoły Bolesław Stopa i miejscowi gospodarze: sołtys Karol Zmora, Franciszek Słysz, Walenty Curzytek,  - zastępca przewodniczącego i skarbnik, Kazimierz Becla, oraz przedstawiciele Kółka Rolniczego, Stowarzyszenia Młodzieży Polskiej, i koła młodzieży „Wici”. Pod kierunkiem wymienionego Komitetu jesienią  1935 r. zaczęto sypać kopiec, początkowo mały i bliżej kościoła. Dopiero wiosną 1936 r. przesypano ziemię na inne miejsce, bardziej widoczne od strony wsi i okazalsze. Sypanie kopca postępowało bardzo szybko. Trzeba było zwieźć prawie 2000 wozów ziemi. W pracy tej wziął udział również pan Józef Pyrz, były legionista, który sporządził techniczny plan budowy kopca. Nowosielczanom, którzy w liczbie ponad 1300 starszych osób zwozili i znosili ziemię  na kopiec, pomogli honorowo, łącząc się w hołdzie bohatera wojaczki z najeźdźcą tatarskim, mieszkańcy okolicznych wsi: Rogóżna, Świętoniowej, Mokrej Strony, Studziana, Dębowa, Korniaktowa, Białobrzegów, Bud Łańcuckich, Grzęski, Gaci, Markowej, Sieteszy, Chodakówki i Ostrowa” Inicjatywa budowy kopca spotkała się szerokim wsparciem. Niezbędne kamienie i ziemię do usypania kopca  dostarczali bezpłatnie chłopi z powiatu przeworskiego, jarosławskiego i łańcuckiego. Relacjonuje Tadeusz Opioła: „Gdy o sypaniu kopca dowiedzieli się chłopi z wsi sąsiednich, zaczęło się „pospolite ruszenie” i z okolic ruszyły wozy z ziemią w kierunku Nowosielec.  Z bryłami ziemi przybywała młodzież, żołnierze…Tę wędrówkę do Nowosielec zakończyło przewiezienie z Rzeszowa ufundowanego przez tamtejsze koło Towarzystwa Szkoły Ludowej, ociosanego bloku kamiennego z napisem „M. Pyrz 1624 – 1936” Nad napisem wykuto krzyż, a pod nim skrzyżowano kosą cepy. Jest tajemnicą chłopskiej zaradności – pisze Opioła –jak ten kamień, ważący więcej niż tona, wywindowano beż użycia dźwigów na szczyt dopiero co usypanego kopca (użyto zwyczajne drągi i powrozy) Stanął kopiec na 9 metrów… razem z masztem chorągwianym zrównał się z wieżą kościoła”
Organizacja uroczystości, rola Stronnictwa Ludowego
Wraz z zakończeniem prac przy budowie kopca zajęto się sprawą zorganizowania  uroczystości jego poświęcenia. Od samego początku pojawiły się rozbieżności co do jego charakteru i przebiegu. W pierwszych planach jak pisze Wilhelmina Matuszewska w „Chłopski czyn u schyłku II Rzeczypospoitej” Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa 1973 r. „ zjazd w Nowosielcach  połączony ze zbiórką na budowę miejscowego kościoła,  miał on zachować charakter lokalny, na wpół odpustowy. Takie były intencje miejscowej starszyzny gromadzkiej.”   Inicjatywa jednak nabierała rozmachu. W Komitecie Ludowców reprezentowali Franciszek Słysz, Walenty i Antoni Curzytkowie. To oni sprawą budowy kopca Pyrza zainteresowali Zarząd Powiatowy Stronnictwa Ludowego. Lata trzydzieste XX wieku to czas kryzysu gospodarczego przypadającego na lata 1928-35. Dotknął on mocno podkarpacką wieś. Chłopi biednieli, szerzyło się bezrobocie. Pauperyzacja dotykała każde z gospodarstw. Wraz z ogólnym zubożeniem pogarszała się sytuacja w dziedzinie oświaty. Młode pokolenie nie miało perspektyw. Pośród ludowców powszechna była wówczas opinia iż rząd poprzez swoją politykę społeczną i podatkową przerzuca ciężar kryzysu na wieś. Ludowcy także zrzucali sanacyjnej władzy bezpardonowe łamanie podstawowych praw obywatelskich , swobody działalności politycznej i wolności słowa. Protestowali przeciwko decyzjom władzy  przejawiających się m.in. wprowadzaniem zakazów zebrań, wieców i manifestacji.  Lata trzydzieste to także okres kiedy Stronnictwo Ludowe pozbawione zostało swoich czołowych przywódców. Wincenty Witos, Władysław Kiernik, Kazimierz Bagiński nie godząc się z wyrokiem „ sądu brzeskiego” wyemigrowali do Czechosłowacji. Coraz więcej aktywnych ludowców trafiało do więzień, w tym także do obozu w Berezie Kartuskiej. W powyższej sytuacji zaostrzania się sytuacji politycznej na wsi ludowcy dostrzegli w nowosieleckiej uroczystości możliwość dobitnego zaznaczenia niezadowolenia z ówczesnej polityki władz państwowych i manifestacji siły ludowej partii. Podjęto decyzję, że na poświęcenie kopca zaproszone zostaną delegacje chłopskie nie tylko z okolicy, ale także z odległych regionów. O inicjatywie tej poinformowano naczelne władze SL w Warszawie.  

30 kwietnia na posiedzeniu Zarządu Powiatowego  SL, który obradował w domu Stanisława Tworka w Studzianie, wziął udział Bruno Gruszka – prezes Zarządu Okręgowego  SL w Krakowie, i jednocześnie  prezes Zarządu Powiatowego w Jarosławiu. W protokole posiedzenia zapisano: „ Omawiano sprawę obchodów w Nowosielcach. W dyskusji wyrażono zdanie, ażeby uroczystość  poświęcenia kopca M. Pyrza  była   uroczystością chłopską. Chłopi powinni być na tej uroczystości gospodarzami Nie możemy służyć tylko do dekoracji i uświetniania. Niezależnie od dalszego programu  należy obecnie pomagać Nowosielcom w sypaniu kopca.  Decyzja co do oficjalnego udziału  chłopów z ruchu ludowego w uroczystości będzie podjęta po ustaleniu ostatecznego programu i rozpatrzeniu przez NKW w Warszawie”.  O sprawie uroczystości na posiedzeniu NKW dyskutowano dopiero pod koniec kwietnia 1936 r. Ostrożność  przywódców Stronnictwa wynikała z faktu, iż uroczystościami w Nowosielcach zainteresowały się centralne władze państwowe. Planowano udział w nich Generalnego Inspektora Sił Zbrojnych gen. dyw. Edwarda Rydza – Śmigłego. Wydarzenie miało podnieść autorytet Naczelnego Wodza, pokazać wspólnotę armii polskiej z wsią pod hasłem „Wódz z narodem, naród z Wodzem”. Miało też ono służyć związaniem chłopów ze sprawami obrony państwa. Dla Ludowców wzięcie udziału we wspólnej manifestacji z władzami, do których mieli negatywny stosunek stanowiło nielada problem i rodziło obawy o podważenie zasad ideowych. Spowodowało to spory i dyskusje dotyczące jakie stanowisko przyjąć. Sprawa nabrała dynamiki od czasu powiatowego zjazdu statutowego, który odbył się 10 maja  w domu ludowym w Markowej. Prezesem Zarządu Powiatowego w Przeworsku  został wówczas  Wiktor Jedliński, członek Rady Naczelnej SL  W protokole  zebrania Zarządu Powiatowego SL z dnia 13 maja odbytego w Przeworsku czytamy: „dr Jedliński uważa, że uroczystość Nowosielec jest dobra, w której widzimy przeszłą chłopską siłę, która mimo ciężkiej pańszczyzny w tym czasie panującej odbiła się buntem  obrony wsi polskiej przeciw najeźdźcom tatarskim. Dlatego obowiązkiem naszym jest dziś zademonstrowanie sprawy tej w jak największej liczbie (…) „Nieco później 31 maja 1936 r. po zakończeniu obchodów Święta Ludowego w Przeworsku odbyło się wspólne posiedzenie Zarządu Powiatowego  SL  i Komitetu uroczystości w Nowosielcach w celu ustalenia szczegółów. Uczestniczył w nim także biorący  wcześniej udział w manifestacji SL redaktor Tadeusz Opioła. Na spotkaniu tym wyznaczono datę poświęcenia  kopca na dzień 29 czerwca 1936 r. i ustalono, że uroczystość  ma mieć charakter wojskowo – chłopski. W ten sposób chłopi chcieli dać wyraz swego przywiązania do wojska, w którym większość stanowili synowie chłopscy. Wówczas też podjęto decyzję o wysłaniu do Warszawy  delegacji Komitetu celem zaproszenia oficjalnych gości  na tę uroczystość. Zgodnie z informacją ks. prof.  Witolda Jedynaka delegacja w składzie : Franciszka Słysza, Tadeusza Opioły, inżyniera Jana Curzytka, Tadeusza Słysza i Teofila Henclika w dniu 9 czerwca  1936 r. została przyjęta w Generalnym Inspektoracie Sił Zbrojnych w Warszawie przez gen. Edwarda Rydza – Śmigłego. Po krótkim spotkaniu generał potwierdził swój przyjazd do Nowosielec. Zaś druga delegacja w osobach  ks. kanonika Józefa Ulanowskiego, sołtysa Karola Zmory, i Antoniego Curzytka zaprosiła do Nowosielec księdza biskupa Franciszka Bardę i dowódcę okręgu Przemyśl gen. Wieczorkiewicza. Na kolejnych posiedzeniach Zarządu Powiatowego SL  w dniu 3 i 10 czerwca 1936 r.  podczas których wiceprezes Słysz zdawał relacje ze spotkania Komitetu z gen. Rydzem – Śmigłym. Dyskutowano nad sprawami technicznymi związanymi z uroczystością, a także politycznymi skutkami jej przebiegu. 

Dyskusja przybierała często żywiołowy charakter.  Zaakceptowano także, zainspirowany najprawdopodobniej przez Naczelny Komitet Wykonawczy SL podział manifestacji na dwie części. Na wiecu w sąsiedniej Grzęsce przewidziano uchwalenie  politycznej rezolucji, a defiladzie u stóp perzowskiego kopca  - według relacji  Leona Lutyka  - chciano  „nadać charakter ugodowy, niemal oficjalny, kościelno – państwowy”. Zdaniem Tadeusza Opioły „Chodziło o to, aby przy kopcu Pyrza  nie było już wiecowania, tylko uroczysty obrzęd. W dyskusji Kojder podkreśla, że w tej uroczystości program powinien być reprezentowany tylko przez organizację Stronnictwa i Kół Młodzieży Wiejskiej. Z kolei zabiera głos ob. Śliwa ze Studziana, żądając niedopuszczenia innej organizacji do brania udziału w tejże uroczystości. Ob. Cwynar zwraca uwagę na osobę biskupa  ks. Wojciecha Tomakę, wywodząc że osoba biskupa nie przyczyni się do uroczystości o charakterze ludowym i że lepiej byłoby, żeby jednak na tej uroczystości takich figur nie było. Biskupi wymyślają nam od komunistów, znakiem czego należałoby się zastanowić, czy chłopi nie będą defilować przed figurami szkodzącymi organizacji ruchu ludowego. Kol. Kojder zgłasza wniosek, względnie żądanie, w wypadku, dyby Marszałek Rataj nie przyjechał, to defilada odbyć się nie mogła, ten to warunek powinien być bezwzględnie wykonany.   

W czasie konferencji Zarządu Powiatowego SL z prezesami kół powiatu przeworskiego 17 czerwca przedstawiono  dalsze szczegóły. Prezes Jedliński „odczytał wyjątki z listu NKW, który oświadcza, że SL weźmie udział w tej uroczystości, o ile treść programu będzie ludowa i chłopska. Jako przedstawiciel armii przybędzie Generany Inspektor Sił Zbrojnych gen. Rydz – Śmigły, minister spraw wojskowych Kasprzycki i inni, oraz Bateria Piechoty i kompania honorowa, brygada kawalerii i bateria artylerii. Przygotowaniem technicznym zajmie się wojsko tj. urządzeniem placu, trybuny, ołtarza polowego, i zainstalowaniem megafonów. Ze strony chłopów przemawiać ma ob. Słysz Franciszek z Nowosielec. Wyrażono życzenie, aby z ruchu ludowego było drugie przemówienie końcowe. Na mówcę proponowano prof. Kota. Członkowie i sympatycy SL zbiorą się w Grzęsce 29 czerwca na pastwisku gromadzkim, gdzie przemówi Marszałek Rataj. Po przemówieniu uczestnicy czwórkami udadzą się do Nowosielec, luźno iść  nie można. Przed nabożeństwem będzie defilada. W tej sprawie wywiązała się żywa dyskusja. Ob. Balcerzak (uczestniczący w zebraniu członek NKW SL) zaznacza, ażeby sposób urządzenia defilady dokładnie omówić i przemyśleć, jakie osoby odbierać ją mają. 

Ustalono po dyskusji, że defilować SL przed samymi przedstawicielami władz nie może, gdyż  są oni uosobieniem terroru, uosobieniem Brześcia, elity, konstytucji, ordynacji wyborczej. Defilada powinna być przed kopcem i sztandarami Stronnictwa lub osobami z naczelnych władz Stronnictwa. Również tego samego dnia odbyło się kolejne spotkanie ,w którym uczestniczył prezes Okręgowego Zarządu SL z Krakowa Bruno Gruszka. Podano wówczas jeszcze bardziej szczegółowy program uroczystości i podział zadań, celem koordynacji działań ludowców ze struktur SL w Jarosławiu Łańcucie, Rzeszowie, Kolbuszowej, Brzozowie i Nisku. Nadal jednak nie było wiadomo, czy do Nowosielec przyjedzie jako przedstawiciel władz naczelnych  SL Maciej Rataj. Informowano na posiedzeniu, że „w czasie tej uroczystości nie wolno wznosić okrzyków, dopiero aż będzie wyczuta sytuacja i będą wydane odpowiednie rozkazy. Do oddziałów nie wolno przyjmować  nieznajomych ludzi (…) Ludowcy powinni się jak najpoważniej zachowywać, co będzie świadczyć o naszej wartości organizacyjnej. Transparentów nie będzie prócz jednego z napisem Stronnictwo Ludowe” Powyższa informacja wywołał pośród zebranych gorącą dyskusję. Przyjęte decyzje nie podobały się głównie przedstawicielom Związku Młodzieży Wiejskiej Rzeczypospolitej Polskiej „Wici”. Krytykowali oni planowany porządek i program oraz brak konkretnych ustaleń w sprawie uczestnictwa w uroczystości władz naczelnych  Stronnictwa. Stanowczo opowiadali się za tym, by manifestacja miała wyraźnie antysanacyjny charakter. „ Co do okrzyków i transparentów, nie powinno być większych ograniczeń i kierunek wszystkiej roboty powinien być ludowy i chłopski, ażeby nie przegniatał programu SL, względnie nie zbacza od idei ludowej”. 

Na krytykę stanowczo zareagował prezes Gruszka, mówiąc” organizacja pochodu jest w swoich założeniach dobra i nie możemy nad nią filozofować  i krytykować. Bardzo szybko musimy działać i w tym przypadku ludowcy muszą podporządkować się pod rozkazy swoich przywódców i naczelnej władzy Stronnictwa. Po tym akcie chłopi spodziewają się zmiany sytuacji dzisiejszej Polski i nie jest to odstępstwem od programu Stronnictwa, o czym wiedzą p. Marszałek Rataj i władze naczelne. Według tego wszystkiego, co tu słyszymy, możemy powiedzieć, że źle się stało, że SL bierze udział w tej uroczystości. Młodzi powinni wiedzieć o tym, że kto chce rozkazywać, to najpierw  musi nauczyć się słuchać” Zdecydowane stanowisko zajął w tej sprawie także Jedliński, który powiedział:”(…) robota konspiracyjna musi się skończyć. Są ludzie w tym powiecie, którzy robią propagandę przeciw uroczystości Nowosielec i twierdzą, że Michał Pyrz – to był wójt, który gnębił chłopów. Jeżeli ktoś te rzeczy robi, nie jest w zgodzie z uchwałami Stronnictwa„. Wbrew intencjom przywódców, antysanacyjne  nastroje wśród ludowców stawały się coraz bardziej radykalne.  Gruszka w rozmowie z Witosem  skarżył się  jak zapisał Witos (W. Witos „Dzieła Wybrane”) „na niesłowność i anarchię, która się przejawia szczególnie u działaczy -  inteligentów. Zaznacza, że Jedliński z Jarosławia proponował uwięzienie Rydza – Śmigłego, gdy przybędzie  na uroczystość poświęcenia kopca chłopa Pyrza do Nowosielec i rozbrojenie pułku wojska, który tam przybędzie. Najgorsze, ze on tego nie robi, tylko rozpowiada”. W terenie wysuwano podobno  nawet myśl sprowadzenia do Nowosielec Witosa, aby w ten sposób przyspieszyć zmiany w sytuacji ogólnej. Rząd sanacyjny byłby wówczas postawiony przed faktem dokonanym, a kandydat na nowego premiera – na miejscu. NKW SL nie wyraził na to swej zgody. Rataj miał umotywować tę decyzję „trudnościami technicznymi i zbyt poważnym ryzykiem” . O przygotowaniach do sprawdzenia Witosa wspomina w swej relacji Tadeusz Opioła: „(…) pozyskano podobno zgodę słynnego lotnika Skarżyńskiego dla przewiezienia go samolotem. Stanowiłoby to bezkrwawy zamach stanu… donośnie przemawiający do całego narodu, a szczególnie do wojska Głosem manifestacji chłopów, skonfederowanych z tymi czynnikami w armii, które aż dygotały z radości, gdy Rydz – Śmigły przyjął nasze zaproszenie”.

Powracając  do kwestii technicznych związanych z organizacją uroczystości ich koordynacją i kontrolą miały zajmować się powiatowe i wojewódzkie władze administracyjne. Gen. Rydz – Śmigły, jak też nikt z jego otoczenia, nie dokonał przed wiecem żadnych wstępnych uzgodnień politycznych z ludowcami. Uwidoczniły się wówczas kolejne różnice i różne koncepcje polityczne zjazdu reprezentowane przez działaczy Stronnictwa Ludowego, władze administracyjne i miejscowy komitet organizacyjny. Do zasadniczych rozbieżności doszło m.in. przy ustaleniach na temat  spraw personalnych . Organizatorzy nie chcieli zgodzić się na uczestnictwo w zgromadzeniu wojewody lwowskiego Władysława Beliny – Prażmowskiego, nie zamierzali go zapraszać i nie chcieli, by przedstawiciele władz administracyjnych stali na trybunie i odbierali defiladę. Ostatecznie doszło do kompromisu, w którym zdecydowano, że wojewoda zając ma na trybunie miejsce z tyłu, za członkami komitetu organizacyjnego i przedstawicielami Stronnictwa. Dwa dni przed uroczystościami, 27 czerwca 1936  roku Naczelny komitet Wykonawczy  SL zdecydował ostatecznie, że władze naczelne SL nie będą gospodarzem tego przedsięwzięcia i „nie wezmą oficjalnego udziału w tej uroczystości; wezmą w niej oficjalny udział tylko organizacje SL z powiatu przeworskiego i powiatów sąsiednich. Stronnictwo w dniu uroczystości zorganizuje zgromadzenie publiczne w Grzęsce, sąsiadującej z Nowosielcami; uchwalone na tym zgromadzeniu rezolucje zostaną podczas defilady wręczone Generalnemu Inspektorowi Sił Zbrojnych Śmigłemu–Rydzowi”. Postanowiono, że będzie to impreza małopolskiej organizacji SL. Gospodarzami mieli być jej przywódcy i miejscowi działacze: Bruno Gruszka – prezes Zarządu Okręgowego SL na Małopolskę i Śląsk, Wiktor Jedliński – prezes Zarządu Powiatowego SL w Przeworsku, oraz Franciszek Słysz – prezes Koła SL w Nowosielcach. Pomimo tej decyzji, władze Stronnictwa, szczególnie zaś Maciej Rataj , nieoficjalnie brały bezpośredni udział zarówno w przygotowaniu rezolucji, jak i tekstów przemówień. Tak więc zwykły, powszedni dzień – poniedziałek 29 czerwca 1936 r. stał się świętem chłopów i Stronnictwa Ludowego. A lokalna uroczystość urosła do rangi ogólnopolskiej manifestacji.

Janusz Dachnowicz

Koniec części pierwszej. Tekst ukazał się w kwartalniku „Głosu znad Sanu” nr 29 lato jesień 2016 r.
 (na podstawie książki Janusza Gmitruka i Doroty Pesiak – Wąsik „ Nad głowami zielenią powiały sztandary… Nowosielce 1936”

                     

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz